Tu Jesteś: www.dzialdowo.com.pl > tygodnik DZIAŁDOWSKI
- MENU -

F O R U M

Imprezy

tygodnik DZIAŁDOWSKI

+ O Działdowie

+ Finanse

+ Hotele

+ Rekreacja, Kultura

+ Motoryzacja

+ Konkursy

Inne Strony

Telefony

Mapa

Ogłoszenia

Księga Gości

Spis Branżowy

Prognoza Pogody

Galeria 360°

Kamera-Działdowo

Kamera-Historia

Kontakt...

Jesteś naszym

free counters
gościem stat4u


Bezpodstawne oszczerstwa - Krzyk o orlika krzykliwego

<<< Powrót

Ogromną falę oburzenia wywołała wśród pracowników Nadleśnictwa Lidzbark publikacja prasowa w lokalnej gazecie, w której oskarża się jednego z leśniczych o ścięcie drzewa z gniazdem orlika krzykliwego. Orlik krzykliwy podobnie jak wszystkie ptaki z tego gatunku jest pod ścisłą ochroną. Niszczenie jego gniazd i jakakolwiek ingerencja wokół nich grozi odpowiedzialnością karną. Cytowany w artykule dyrektor Welskiego Parku Krajobrazowego Krzysztof Główczyński twierdzi, że leśniczy ściął drzewo prawdopodobnie przez pomyłkę. Innego zdania jest nadleśniczy Jan Karetko, który o całym, rzekomym, zajściu dowiedział się z prasy. Nadleśniczy zapewnia, że taka sytuacja nie tylko nie miała nigdy miejsca, ale jest również sprzeczna z zasadami gospodarki leśnej i zdrowego rozsądku. Na poparcie swych słów przedstawia szereg pism między innymi od Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody i z Komitetu Ochrony Orłów. Wynika z nich jasno, że na terenie leśnictwa Cibórz istnieje od 1996 roku gniazdo orlika krzykliwego. Decyzją, jeszcze wojewody ciechanowskiego powołana tam została specjalna strefa ochronna wokół gniazda o powierzchni 8.40 ha. W 2002 roku Komitet Ochrony Orłów stwierdził, że gniazdo nie jest już zasiedlane, co w przypadku tego drapieżnika jest rzeczą normalną. Orlik potrafi budować wciąż nowe gniazda i stare po prostu opuszcza. Mimo, że gniazdo ulegało powolnemu niszczeniu przez warunki atmosferyczne nadal obowiązywała wokół niego strefa ochronna. W 2003 roku Wojewódzki Konserwator Przyrody w Olsztynie wydał pozwolenie na wycięcie posuszu na terenie strefy. Zabieg był niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania całego drzewostanu w okolicy. Wycięto wówczas kilkadziesiąt obumarłych świerków nie naruszając zupełnie drzewa, na którym znajdowały się resztki gniazda.
W listopadzie 2004 roku pracownik Welskiego Parku Krajobrazowego posługując się urządzeniem satelitarnym GPS dotarł na miejsce, gdzie według jego obliczeń powinno stać drzewo z gniazdem orlika. Zastał tam powycinane pniaki. Informację taką przekazał dyrektorowi Główczyńskiemu. Ten, jak twierdzi w artykule prasowym, sprawę zgłaszał. Jednak ani prokuratura ani gospodarz terenu Nadleśnictwo Lidzbark takiego zgłoszenia, nawet w formie ustnej nie przyjmowało. Biorąc pod uwagę, że przyczyną całego zamieszania było wadliwe wskazanie systemu nawigacji GPS lub zwykła ludzka pomyłka powstaje pytanie czemu akurat teraz komuś zależało na publikowaniu bezpodstawnych oszczerstw. Dlaczego leśniczy z Ciborza Wincenty Jaroszewski, po 43 latach pełnienia sumiennej misji w Lasach Państwowych musi odchodzić na emeryturę w atmosferze fałszywych pomówień i skandalu. Wszyscy leśnicy czują żal, że zostali potraktowani jak ignoranci nie liczący się z ochroną przyrody.
MR

Fot. B. Prus, Krzysztof Główczyński
Wypowiedź dyrektora Krzysztofa Główczyńskiego do lokalnej gazety wywołała całe zamieszanie

(C) 2000-2005 "A-Wi" www.a-wi.dzialdowo.com.pl
http://www.niebieskalinia.pl/ http://www.warminsko-mazurska.policja.gov.pl/ http://www.straz.dzialdowo.com.pl/ http://www.pajacyk.pl/